feedback
squash
2011-11-04
Refleksje dla początkujących - Grzegorz Pacuła
gpac@plusnet.pl

Squash to prosta gra (to cytat, ja bym na to nie wpadł).

Pomimo zapewne odmiennej opinii naszych trenerów, uderzanie piłeczką o ścianę za pomocą rakiety moim zdaniem nie wymaga głębszej filozofii. To tak trudne, jak wbijanie gwoździ (też niektórym nie wychodzi :). Trudniej chyba piłkę nożną kopać o ścianę, a koszykową przekozłować przez boisko.

Wystarczy jednak wejść na dziesięć minut na kort, żeby zrozumieć, że gra może i prosta, ale jakimś dziwnym trafem trudna do opanowania...

Ale od początku. Pozwolę sobie podzielić się moim skromnym 2 letnim doświadczeniem. Gdybym ja przeczytał z uwagą coś takiego kiedy zaczynałem...byłbym pół roku gry i jedną kontuzję „do przodu”.

  1. Jesteśmy w posiadaniu lub kupujemy buty do sportów halowych  - koniecznie na kauczukowej, niebrudzącej podeszwie (najlepiej do squasha/badmintona itp. Ewentualnie do siatkówki, koszykówki czy futsalu, ale trochę niewygodnie będzie). Wejście w butach z ulicy lub w treningowych „outdoorowych”, to tak jakbyśmy chodzili po domu w gumowcach prosto z pola. Jeżeli drażni Was fakt, że obsługa nie wpuści Was w takich butach, to weźcie po uwagę współużytkowników kortów i fakt, że oni zainwestowali w buty również po to, abyście Wy mogli grać w czystości. Poza tym (a w zasadzie przede wszystkim) chodzi o Wasze bezpieczeństwo. Niewłaściwe obuwie to murowana kontuzja stawu skokowego lub kolanowego. To tylko kwestia czasu.
  2. Do kompletu koszulka i spodenki (spódnica kto woli) ale to chyba oczywiste. Jeśli ktoś ma tendencję do mocnego pocenia rąk (a ma prawie każdy) – koniecznie „frotki” na ręce.
  3. Przychodzimy pierwszy raz – zdecydowanie polecam przyjść KONIECZNIE DO TRENERA we dwie osoby. Samemu ciężko się nauczyć. Gdy stoimy nad kortem łatwo poznać „samouków”, którzy wymachują lewo-prawo i jakimś cudem krzywdy sobie nie robią. Takie osoby po roku w zasadzie są „nienaprawialne” i nie zagrają już z nikim innym niż stały partner do gry, gdyż nikt się z nimi nie odważy grać.
  4. Pożyczamy z klubu lub od trenera rakietkę. Nie kupujemy od razu Swojej, bo po co. Dalej, cytując „wieszcza”: chwytamy ją tak jakbyśmy wyciągali rękę na powitanie, przesuwamy palec wskazujący trochę wyżej od reszty i dociskamy kciukiem. Trochę niewygodnie? Czyli dobrze!  I tu mógłbym przekopiować jakikolwiek opis z lekcji squasha, filmy Youtube itp. Ale po co?
  5. NA TYM ETAPIE DAJEMY ZAROBIĆ TRENEROWI - NAPRAWDĘ WARTO. Relatywnie nie są to wielkie pieniądze (skoro już przyszliście do klubu, to zakładam, że stać Was na karnet, rakietkę, buty itp.) a z nawiązką zwróci to radość z gry. No i tu przydaje się ich pomoc. Szymon super na początek, później Darek. Tak robią Wszyscy Moi Koledzy. W zależności od zaangażowania, chęci postępu, czasu i finansów – lekcji weźmiecie 3-4, aby złapać o co chodzi, lub tak jak ja – „już zawsze”. Jedni uzależniają się od trenera dla przyjemności gry z Mistrzem, inni (tak jak ja) w celu pokonania kogoś (zawsze znajdzie się „Ktoś”, kto gra troszkę lepiej od Was. Dla mnie to na przykład Jacek - właściciel GoodLucka).
  6. Ważne jest, aby równolegle do treningów grać z osobami o podobnym lub trochę wyższym poziomie umiejętności. Zakładając, że czysta, radosna gra to uchwyt (i prawidłowe uderzenia za tym idące) rakiety, obserwacja piłki, poruszanie się po korcie, strategia gry i ogólnie pojęta „głowa” (trzeźwa, rozumna i spokojna), to można założyć, że pierwsze 3-4 (z naciskiem na uchwyt rakiety) ćwiczymy u trenera, a ostatnie 3-4 (z naciskiem na „głowę”) tylko grając. Kluczem do sukcesu jest zgranie wszystkich elementów na równym, jak najwyższym poziomie. Ale to powie Wam TRENER.
  7. Jak już „złapiemy”, że to fajna zabawa – niestety pozostaje nam squashliga.pl. Najszerszy przekrój umiejętności graczy i ich otwartość na pomoc czyni tą ligę wyjątkową. Gramy regularnie w środy, często zmieniając przeciwników, co najlepiej rozwija. Mamy sędziego, po wygranym meczu  sędziujemy innymi. No i -  co nie jest  bez znaczenia – udział w lidze daje nam zniżkę na kort. Z czasem nabieramy doświadczenia i gra nam się uspokaja. Nie wiem jak to działa, ale nikomu nie zaczyna się nudzić. Uwierzcie na słowo.
  8. Na koniec bardzo ważna sprawa – tu pozwolę sobie zacytować fragment z internetu: „Nie mniej ważny jest trening siły, gibkości i ogólnej sprawności organizmu. Dzięki temu organizm lepiej radzi sobie z wysiłkiem i jest zdecydowanie lepiej zabezpieczony przed urazami, o co na korcie niezwykle łatwo”. Polecam blog Michała w części BlogSiłownia „Trening wszechstronny kluczem do sukcesu”.

Po pół roku zaczniecie szukać ciekawostek o squashu w internecie. Polecam na start http://www.squash3miasto.pl/ prowadzony przez Naszego Kolegę Mariusza. I to będzie moment, gdy będziecie na moim poziomie, więc dalej nie piszę.

PS: Może reklama, ale wiem jak ciężko znaleźć w necie te informacje.

Szymon – najsympatyczniejszy człowiek, jakiego w życiu poznacie – trener GoodLuck’a 502 374 639, Darek – również mój instruktor, trener z licencją Europejskiej Federacji – 506 180 207.

 PS2:  A tak „to” wygląda w wykonaniu Reprezentacji Polski:

http://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=rRUUeYpF6WU# !

Powodzenia na kortach

Grzegorz Pacuła

POZOSTAŁE WPISY

2012-01-27
jacek@goodluckclub.pl
2012-01-17
jacek@goodluckclub.pl
2011-11-04
gpac@plusnet.pl
2011-10-08
test
2011-10-08
m.chmielewska@goodluckclub.plc
2011-09-27
marekdownar@gmail.com
2011-03-10
jacek@goodluckclub.pl

TAGI

pileczki, Dunlop, piłeczki
siłownia fitness masaże